Jesteśmy poniżej OS-u. Rzeka San na poziomie jednej turbiny, czyli trochę wyższa w porównaniu z normalnym jej stanem. Czy są to idealne warunki na lekką nimfę i suchą muchę?
Warunki na wodzie
Przygotowani byliśmy na mikro nimfy, które jednak szybko wróciły do pudełek i będą tam czekać na normalny stan i przepływ w granicach 10m3/s. Łowiliśmy od Hoczewki w dół, od mostu w Lesku w dół i w Postołowie. Jesienne dni spędzone nad Sanem, pozwalają na przypomnienie sobie kilku rzeczy, na zestawienie przyponów i wyrzucenie z pudełek typowych dla Dunajca ciężkich przynęt. Zastąpienie ich tymi właściwymi, na niski lub raczej lekko podwyższony stan Sanu.
Jesień na Sanie
Jednakże w porównaniu z poprzednią wizytą, byliśmy lepiej przygotowani, kiedy to jak dzieci we mgle przypominaliśmy sobie to i owo o łowieniu na pedałki, kiełże i maleńkie suche muszki (cegiełki). Byliśmy tutaj w zeszłym roku, też jesienią i jak zwykle jest tak samo pięknie.

Aktywność ryb
Zakładaliśmy łowienie od świtu. Ale ponieważ ryby żerowały poprzednio od 10-14.00 nie trzeba było się zbytnio się spieszyć. Mimo takiej późnej godziny na parkingu przy Salamandrze było w dalszym ciągu pusto. Bezwietrznie, +5-10 stopni, pochmurno.
Presja
Oczywiście był to środek tygodnia, ale jednak sam wchodziłem na cichą ulubioną płań. Po godzinie wszystko zmieniło się jednak radykalnie. W momencie kiedy pojawiły się pierwsze wyjścia do suchej, zaroiło się od wędkarzy.
Od góry od dołu zostałem otoczony przez kolegów poszukujących „swoich grubych oczek”. Wyjść było dużo, jednak wszyscy skupiali się na poszukiwaniu tych większych.

Ilość ryb
Lipienia jest bardzo dużo, wszystkie roczniki od maluchów do naprawdę dużych 40+. Na rzece San poniżej OS, najwięcej jest ryb w granicach 30cm i złowienie kilku w 15 minut nie przysparza wielkiego kłopotu.

Problemem staje się jednak wyszukanie tych większych, a błąd popełniony w przypadku doboru muchy skutkuje braniami malutkich pstrągów (i tylko pstrągów). Ryba jest selektywna i wyraźnie poszukuje określonego pokarmu.
Na co biorą
W momencie kiedy dobierzemy już konkretny zestaw nimf i wzór suchej muchy, możemy skupić się na poszukiwaniu większych lipieni. W trakcie takiego łowienia, zdarzają się dołki gdzie ryb tych jest bardzo mało.
Jednak kiedy znajdziemy miejsca ich zgrupowania, zabawa staje się przednia i złowienie dubletu nie jest czymś niezwykłym. Czyli trzeba szukać, a jak wiecie rzeka San jest bardzo szeroka.

Co przynosiło efekty
Oczywiście w dalszym ciągu decyduje wzór przynęty, jej kolor i wielkość. W dalszym ciągu szukamy tych większych okazów. Widać je po „oczkach” widać czasami jak płoszymy je swoim brodzeniem. Dlatego lepiej jest (będąc pewnym swojego miejsca), stać przez kilkanaście minut przy jednym dołku, uspokoić rybę i liczyć na wyjścia prawdziwych lipasów.

Metoda i technika
Łowienie na Sanie jest bardzo techniczne i przez to tak ciekawe. Według mnie wymaga dobranego specjalistycznego sprzętu. Oczywiście każdy z nas ma tutaj jakieś preferencje w zależności od poziomu zaawansowania, własnych celów i możliwości fizycznych.
Jesienny San, jesienny sprzęt
Osobiście preferują dłuższe wędki. Dlatego w tym okresie wybieram 10″, miękką trójkę do mikro nimf. Do tego sznur pływający w trzeciej klasie i kij 9″ do suchej muchy, również o akcji slow. Przypon koniczny, fluorocarbon od 0,12 do 0,08… i muszki w rozmiarach od #16 d0 #20. Naprawdę techniczne łowienie…
Trudno porównywać ten sprzęt do tego z Dunajca. Różnice wynikają z metody, rodzaju ryb, charakteru i przepływu rzeki. Nie mają sensu porównania z muchowaniem na Dunajcu.
Rzeka jest piękna, kolorowa, wielka, czasami wietrzna, deszczowa, ze zmienną pogodą, a zarazem bardzo cicha. Ryby nie są płochliwe tak jak pstrągi. Trzeba być przygotowanym i doświadczonym, żeby nasz dzień nie zakończył się wyłącznie, zbolałymi od długiego brodzenia nogami. Z drugiej strony każdy krok wykonany w tak pięknym otoczeniu, jest dla mnie osobiście nagrodą, za tak długie czekanie na jesienne łowienie na Sanie.








Zostaw odpowiedź