Wędka Moonshine Epipihany 10,6 #3 została zakupiona ze względu na bardzo dobre opinie, jakie uzyskiwała w grupie na FB. Oczywiście podstawową potrzebą było łowienie na nimfę ryb w przedziale 25-50cm na Dunajcu. Jej długość to taki kompromis pomiędzy 11″, a 10″ kijem do nimfy.
Zakupy w USA
Wędka przyszła z USA bardzo szybko w około 7 dni. Skorzystałem z jednej z promocji, jakie często pojawiają się na stronie producenta. Kordurowa mocna tuba, w środku kieszonki na poszczególne składy wędki i ten dodatek w cenie, czyli zapasowa szczytówka!

Jak to zwykle u mnie bywa po szczegóły techniczne, rodzaj użytego blanku, przelotek, korka na rękojeści i sposobu mocowania kołowrotka, zapraszam na stronę producenta. Sam opiszę Wam jednocześnie, moje subiektywne odczucia w trakcie łowienia.
Jakość wykonania
Pierwsze wrażenie po wyjęciu z tuby: wysoka jakość wykonania, średniej jakości komponenty. Blank jest matowy od połowy pierwszego sektora. Mocowanie kołowrotka bez dodatkowego kontrującego ringu, ale dobrze trzyma stopkę.

Pomiędzy sekcjami kropki w kolorze pomarańczowym, ułatwiają szybkie składanie wędki. Przed rękojeścią dobrej jakości zaczep na przynętę. Matowy blank nie jest fanaberią czy okresową modą. Wędki do nimfy nie powinny świecić w słońcu. Dawać odblasków. Mogą wtedy spłoszyć ryby, jakie łowimy na małym dystansie.
Matowe blanki są obecnie standardem w produkcji kijów do nimfy. Istnieje opinia, że są bardziej wrażliwe na uderzenia, ale osobiście (na szczęście) tego nie potwierdzam. Zresztą dodatkowy lakier, to dodatkowa waga…



Akcja
A teraz to co najważniejsze: przy machaniu na sucho ze sznurem do nimfy, miałem dziwne odczucia. Bardzo lekki kij. Szczytówka lekko się bujała. Po dołączeniu kołowrotka z linką i pierwszym rzucie zestawu z dwoma nimfami 3,5 i pierwszej rybie 25cm wiedziałem, że wszystko jest ok. Typowy blank o akcji Mid (średniej) czyli jednostajne ugięcie pod ciężarem, na całej długości, od szczytówki do dolnika.
Powiem więcej: to jest idealny kompromis. Waga 90,7 gr, długość 10,6′ czyli około 3,23m, bardzo dobre czucie przynęty. Elastyczność szczytówki pozwala na dalsze wyrzucanie nawet małych nimf. W trakcie ich prowadzenia, mam bardzo dobrą kontrolę nad zestawem i czuję jak główki idą po dnie (stukanie).
Druga szczytówka jest zamiennikiem. Nie ma (podobnie jak u innych firm) szczytówki o odmiennej akcji. Ta jest takim zapasem, w razie awarii. Z tego co się orientuję, Firma Moonshine Company jako jedna z pierwszych wprowadziła do swojej oferty taki dodatek. Widać pracę nad kijem, jego detalami i funkcjonalnością. Zresztą nie jest to pierwszy model o tej nazwie co potwierdza, dbałość o użytkowość już na etapie prototypu.
Raczej na mniejsze ryby
Lekkie problemy zaczęły się przy rybach 40+. Tak do czterdziestu centymetrów hol jest spokojny. Oczywiście było to na Dunajcu, a nie jakiejś mniejszej rzece o spokojniejszym nurcie. Jednak od razu kij wygiął się na całej długości i przy pomocy korka na dolniku opartego na biodrze, spokojnie udało się rybę wycholować.
Przy holu ryb powyżej tych 40 cm, trzeba być bardziej cierpliwym, bo blank gnie się na całej długości. Według mnie jest to raczej kij w 2-3 klasie. Tak więc jeśli łowicie na większych rzekach, gdzie spotykacie często ryby w przedziale 35-55 cm, warto pomyśleć nad czymś mocniejszym.
Natomiast jeśli Wasze docelowe trofea to pstrągi bądź lipienie do 35 cm, to jest to idealny, komfortowy wybór. Moonshine zdecydowanie pomaga w komfortowym łowieniu na nimfę. Będzie bardzo dobrym wyborem, do prezentacji małych przynęt.
Wędka pozostanie w moim arsenale jako podstawowy kij do nimfy. Jej czułość, waga, akcja są jak dla mnie idealne. Nie zwracam uwagi na komponenty, ale na funkcjonalność i komfort łowienia.
Polecam tej kij jeszcze z jednego powodu: to jego druga wersja. Ktoś poświęcił czas i pieniądze, żeby udoskonalić wersję pierwszą i zdecydowanie mu się to udało.








Zostaw odpowiedź