Legendarne wzory przynęt. Kto o nich nie słyszał. Im mniej łowisz, tym większą wiarę pokładasz w ich cudownych właściwościach. Im więcej, zwracasz uwagę na inne czynniki.
Zakupy w sklepie
Jest dobrze kiedy po wydaniu majątku na zakupy przynęt w sklepie, legendarny wzór się sprawdza. Jeszcze lepiej kiedy kopia takiego wzoru z zachowaniem wszystkich źródłowych materiałów, wykonana jest przez Ciebie. I działa.
Trochę gorzej jak się nie udaje. Legendarny wzory nie dają brań. Zawodnicze muchy nie są skuteczne, Czy wydaliśmy właśnie duże pieniądze na próżno?
Imitacja i prowokator
Przynęta muchowa może być imitacją pokarmu albo prowokatorem. Pisałem już o tym we wcześniejszych postach. Wiesz zatem, że legendarny wzór musiał być kiedyś skuteczny (przy założeniu, że nie jest to fejk).
Kupując go w sklepie, nie wiesz kiedy. Nie wiesz nawet dla jakiej ryby był przysmakiem. Na jakiej wodzie. Była brudna, czysta, głęboka, płytka, szybka, wolna, doświetlona w cieniu? Wierzysz. Sprzedawcy albo koledze, który mówi, że złowił. Czy rozmawiacie o tym jak złowił? Jaką metodą? Gdzie stał, jak rzucał, jakim przyponem…
Na skróty
Wiara, nadzieja, zaufanie i skracanie drogi. Legendarne wzory przynęt są złotymi monetami wędkarstwa. Szybko rozwiązują problemy. Przynajmniej w założeniach.
Wierząc w skuteczność danego wzoru, tracimy czas na kolejną zmianę much, przyjmując do wiadomości, że legendarne wzory, muszą działać. Niestety dość powszechne zachowanie tego typu, mąci w głowach wielu początkującym wędkarzom.
Dają się namawiać na zakupy kolejnych, kolejnych i kolejnych wzorów, wychodząc z założenia, że w końcu kiedyś trafią na „najskuteczniejsze przynęty wykonane przez najlepszego krętacza w kraju”. I pewnie trafią… przez przypadek prezentując je w podobny sposób jak kolega.

Bezsensowne młócenie wody
To samo dotyczy każdej z metod. Są osoby dla których łowienie na krótką nimfę lub na żyłkę, uważane jest za „bezsensowne młócenie wody”. Niestety ilość elementów powodujących, że łowienie na nimfę jest skuteczne, jest o wiele większe niż w przypadku suchej muchy, mokrej czy streamera 🙂 Łowiąc na nimfę w sposób świadomy, musimy brać pod uwagę o wiele więcej czynników, niż w przypadku stosowania innych metod.
Łowimy na dwie muchy, ważny jest ich zależny ciężar, konstrukcja, użyte materiały, odległość pomiędzy prowadzącą, a skoczkiem. Rodzaj użytego indykatora, długość części roboczej, długość całego przyponu, jego średnica… i parę innych czynników.
Legenda nie rzeczywistość
A my zmieniamy legendarne wzory. Zmieniamy idąc po najmniejszej linii oporu. Na skróty, wierząc w legendę o „Heńku, który kręci cudowne nimfy”.
Dobre techniczne łowienie, prezentacja są zawsze bardziej skuteczne niż legendarna mucha. Dlatego jeśli chcesz doskonalić swoje łowienie na muchę, ostatnią rzeczą jaką należy zmienić w trakcie nieskutecznego łowienia, jest przynęta.
Tak, na samym końcu drogi zmień ją. Pstrąg przy dnie pracuje dokładnie. Obserwuje, dokonuje selekcji i atakuje bądź zbiera. Na każdym z tych etapów możesz go zniechęcić. Złą imitacją: wielkością, kolorem, akcentem, ciężarem. I prezentacją: poruszaniem się w złej partii wody, ruchem lub jego brakiem.
Tak więc nie tylko wzór, ale też prezentacja przynęty jest składową jej skuteczności.
Kiedy wzory much są najważniejsze
Wtedy kiedy ryby są bardzo selektywne. Kiedy poziom techniczny prezentacji łowiących obok siebie wędkarzy jest porównywalny (czyli łowią podobnie tą samą metodą). Czyli wtedy kiedy dobrze prezentujesz dany wzór. Jeśli tego najpierw nie zrobisz, żadna legenda Ci nie pomoże.
Przynęta pójdzie zbyt szybko do dna, zbyt wolno, zacznie się jej martwy dryf wtedy kiedy ryby reagują na wylot, będziesz ją ciągał po dnie, wtedy kiedy zbierają w pół toni. Sucha mucha będzie płynąć po wodzie, zamiast skakać jak chruścik, a imitacja myszy będzie ciągnięta pod wodą (co ostatnio widziałem na Dunajcu) a nie po powierzchni.
Prezentacja to nie legenda
Miałem w swoim życiu wiele zaskakujących sytuacji, kiedy te najbrzydsze, zniszczone, czasami poprute lekko muchy, dawały mi najlepsze efekty. Dzisiaj macie tysiące opcji, kolorki, druciki, przewiązki, silikonowe oczy i nóżki, ogonki, fleshe, chemoutwardzane lakiery, latarki UV i co?
Wychodzi miejscowy gość na Dunajcu z dwoma mokrymi muchami pamiętającymi czasy PRL-u i kosi rybę za rybą. A Wy nic… Prezentacja, a nie kolejny legandarny wzór.









Zostaw odpowiedź