Temperatura wody niska, zimno w nogi ale dni ciepłe. Dlaczego ryby nie biorą? Co robić kiedy zaczyna to wszystko przypominać ciężką pracę…
Wspaniała czysta woda, środek tygodnia, mały przepływ i pudełka pełne nowych much. Wchodzę w znajome miejsce blisko brzegu, rzucam te piękne muchy i… nic.
Czy to kwestia much
Dobra, może nie są takie dobre jak mówił Wojtek. Może prowadzi je inaczej lub w innym miejscu. Zaczynam się lekko denerwować. Co jest grane? Dlaczego?
Zaczynam powracać wspomnieniami do artykułów moich kolegów. Do porad Adama czy Tomka. Do podsłuchanych na zawodach sztuczek: może je pobudzić, może większą i bardziej kolorową muchą, może są przekłute? Po chwili łeb już boli, ryby dalej nie biorą, a pobliscy widzowie patrzą się na mnie z pobłażliwością. Będzie wstyd…
Stary trik
Dobra jeszcze raz. Jak nie wychodzi to co pewne, zwykle to co absurdalne się sprawdza. Jest wiosna, do wylotów chruścika daleko. Zakładam największą imitację chrusta jaką mam (#8). Trochę to głupio wygląda, bo nimfa jest duża, prosta z dwóch materiałów i z dużą złotą główką. Dwie nimfy lądują w wodzie, jedno przeprowadzenie, drugie i znowu nic. No to już nie wiem…
Przypadek matką wynalazku
Jeszcze w dodatku złapałem jakiś zaczep pod nogami, chcąc go odczepić pochylam się zbyt mocno i z kieszeni wylatuje mi do wody termometr. Uf… ledwo go złapałem, patrzę czy jest z porządku i…
Na termometrze było +6 stopni. No kurcze jak to możliwe? Zepsuł się pewnie… mierzę temperaturę wody: +6,6 czyli, zimna. Ale jak to? Rano mierzyłem w innym miejscu było idealnie jak na wiosnę czyli tak około +10-11. Rozglądam się.

Temperatura rzeki i dopływu
To miejsce w którym łowiłem, rozpoczyna się poniżej małego dopływu. Małego zimnego dopływu i to po północnej stronie zbocza. Zimna woda, blisko brzegu, ryby nieaktywne przy dnie. Wystarczyło podejść w głębszy nurt, gdzie była wolna, dobrze oświetlona słońcem płań.
Różnica kilku stopni. odległość kilku metrów. Są miejsca w dużej rzece, gdzie różnica temperatury wody jest znaczna. Wynika to z jej czystości, przepływu, ilości dopływów, nasłonecznienia i pewnie działalności człowieka.
Jak cieplejsza woda uruchamia proces
Dlaczego to jest dla nas muszkarzy tak ważne. Sezon zaczynamy w lutym kiedy jest jeszcze bardzo zimno. W górach topi się wolno śnieg, spływając potokami do rzek. Woda w potokach jest dużo zimniejsza niż w rzekach. ociepla się w swoim biegu bardzo powoli.
Jest jeszcze jeden czynnik powodujący nienaturalną temperaturę rzek. Zbiorniki zaporowe (czyli jezioro Czorsztyńskie). Dunajec zasilany jest wodą z takiego właśnie zbiornika. Różnica temperatury między powierzchnią takiego akwenu, a dnem jest bardzo duża. W zależności od tego z jakiej partii wody korzysta zapora, różnica staje się kluczowa. A wpływa niestety na to co dzieje się w rzece poniżej.
Możemy przyjąć, że jeśli w górach (Tatrach) zalega jeszcze dużo śniegu, nie warto jechać na pstrągi w Dunajcu. Woda pośniegowa, zawsze oznacza całkowity brak brań. Jeśli tylko osiągnie wyższą temperaturę, „odpala się” naturalny proces.
Temperatura wody musi osiągnąć plus 8 stopni. Najlepiej plus 10 stopni! Wtedy zaczyna się życie w wodzie, a za tym rozpoczyna się żerowanie ryb. Zwykle z końcem kwietnia…
Rozpoczynanie sezonu na pstrąga od lutego, uważam za pomyłkę. Jest on wtedy słaby, wychudzony i zwykle w letargu. Nie warto go łowić trzeba by dać mu spokój na te jeszcze dwa miesiące.
Nie mówię oczywiście o tych wpuszczanych na początku wiosny. Te ryby przechodząc pewien szok (temperatura wody), szybko dostosują się do zimnych warunków.
A sensownym jest wydłużenie sezonu do końca września. Tarło pstrąga potokowego zaczyna się dużo później więc, wobec zmian jakie zachodzą w naturze, powinniśmy zareagować.
Dunajec pokazał mi swoje możliwości. Ryby były tam gdzie płynęła cieplejsza woda. W wiosenne dni, wyraźnie wolą wolną wodę i małe chude muszki. Ech… kolejna lekcja.








Zostaw odpowiedź