W wolnym czasie zawsze można uprawiać wiązanie much na zapas. Krótsze dni, trochę więcej wolnego czasu, to może coś pokręcimy? Ile to już razy przed nadchodzącym sezonem, podejmowałem próby przygotowania sobie much na pierwsze łowienie.

Ilość much w pudełku
To ile tych much mam mieć w pudełku? Zwykle można przygotować pudełka pod rzekę, gatunek ryby, okres w sezonie i metodę muchową. No to policzmy:
- szykujemy zestaw much na Dunajec
- zestaw wymagany do każdej z 4 metod czyli suchej, mokrej, streamera i nimfy
- jedna metoda wymaga około 4 rozmiarów much
- przyjmijmy po 10 sztuk ze wzoru
- jeden to za mało, zatem skromnie należy przyjąć 5 podstawowych wzorów
Czyli mamy: 4(metody) X 5(wzorów) X 4(rozmiary) X 10sztuk= 800 sztuk… na jeden-dwa gatunki ryb.
Tysiące sztuk?
I zapewniam Was, jest to skromna ilość. Widziałem na zawodach u jednego zawodnika, zestaw 20 pudełek, wypełnionych po brzegi. Lekko licząc, tysiące sztuk.
Jest jeszcze jedna ważna kwestia. Ilość kopii jednego wzoru. Pudełka „internetowe” osób mało zaawansowanych poznasz od razu. Jest to absolutny chaos rodzajów, wielkości i kolorów. Od razu wiadomo, że taka osoba nie wiem na co łowić…
Pudełko musi zawierać co najmniej 5 kopii jednego wzoru. Z tego powodu, że jeśli wybierzesz ten jeden skuteczny wzór, musisz mieć ich zapas. Najmniej 5, lepiej 10 na jeden wyjazd (jeden rządek w pudełku).

Czy to w ogóle ma sens
Wiązanie much na zapas wymaga haczyków, główek, materiałów i czasu. Materiały są coraz droższe, a jedno pudełko z muchami, przy założeniu że jest pełne, będzie nas kosztować lekko 2.500PLN (500much po 5PLN). Do 4 metod musisz mieć ich 4. A nie jak często widzę, dwa streamery, pięć suchych i 60 glajch 🙂
Wiem to wszystko wygląda na jakieś szaleństwo. Ale na szczęście pomaga nam w tym to że:
- przynęty możesz zbierać latami
- muchy możesz wiązać i pruć tyle razy ile chcesz
- kupowanie much jest droższe i mniej efektywne
- wykonane muchy w nieskuteczne w jednym sezonie, mogą być dobre w następnym
Kolekcjoner much
To czy warto wiązać na zapas już w zasadzie wiecie.
Należy zbudować sobie bazę podstawowych wzorów
skomponowaną z powtarzających się i skutecznych much
- nimfy: brązka, glajcha, domek chruścika
- streamer: Alexandra, ślajzurek szary , czarna pijawka
- mokra mucha: March Brown, brązowy spiderek, Viva
- sucha mucha: chruścik, jętka brązowa, jętka szara
Jak widzicie zestaw się nam skurczył. Taka baza podstawowych wzorów, powinna być w Waszym pudełku na stałe.
Do tego okresowo, na konkretne sytuacje, dowiązujecie kolejne wzory stopniowo powiększając ich zbiór

Czy zawsze się to sprawdza
Niestety wiązanie much na zapas, nie sprawdza się zawsze. Jeśli po kilku (lub kilkunastu) sezonach na tej samej rzece, dojdziemy do wniosku, że w maju biorą zwykle na taki czy inny wariant małej jętki, to zawsze pojawia się problem z jej rozmiarem, jednym małym dodatkiem, którego w mojej muszce zabrakło.
Zmiana sezonowa
Ile razy już to przerabiałem: moje ukręcone na zapas w zimie muchy są dobre. Brązki jak się patrzy, dobry rozmiar, wielkość te same materiały jak u kolegi tylko… jego brązki mają fioletowy chwościk, a moje nie. On łowi 5 na godzinę, a ja jedną. Taka mała różnica.
Zapas much uspokaja nas emocjonalnie. Masz dużo pudełek, zawsze coś znajdziesz. Takie krążą opinie. Z doświadczenia wiem, że zdarza się to… sporadycznie. O wiele częściej, dokręca się muchy na miejscu, lub szuka w lokalnym sklepie (zwykle tam są :)).
Szlifowanie techniki wiązania
Wiązanie much na zapas zimą ma sens, jeśli chcemy podszlifować swoje umiejętności w samym kręceniu much. Dobre ogonki, tułowia, jeżynki, skrzydełka zawsze są w cenie. Szybka umiejętność imitowania tego co aktualnie wylatuje, to skarb.
Dlatego sugeruję skupienie się na przygotowaniu do sezonu, sprzętu wędkarskiego. Sprawdzenie kołowrotka, linek, przyponów. Jak już będziecie ten pierwszy raz na wodą, nie będzie na to czasu.








Zostaw odpowiedź