Wydaje się, że to takie proste: rzucić, wyprostować sznur i poczekać aż szarpnie… Spotkałem się ostatnio ze stwierdzeniem na YT, że mokra to prosta metoda. Ludzie…

Pamiętam jak wiele lat temu, jeden z naszych kolegów pokazał nam jaka to prostota. Wszyscy byliśmy zafascynowani łowieniem na nimfę. Pięknie zestrojone zestawy, długie wędki, pudełka pełne ołowiu, dobrane miejscówki, idealne przynęty i… nic. Ryby nas omijały. Jeden z miejscowych kolegów łowił wtedy na mokrą muchę. Bambus klejonka, sznur ze sklepu papierniczego, muchy z kartonika. Średnio jedno branie na dwa rzuty 🙂

Cóż nam pozostało? Usiedliśmy na brzegu i obserwowaliśmy jak NAPRAWDĘ łowi się tą metodą. Powiem jedno: nie było w tym nic prostego. Ten kolega, widząc naszą bezradność, a zarazem stoicki spokój, przyszedł do nas i podzielił się z nami swoją techniką prowadzenia much. Przynęty miał klasyczne, ładnie wykonane. Mieliśmy takie w pudełkach.

Jednak sposób ich prezentacji był dla nas w tamtych warunkach czymś szczególnym i wyjątkowym. W skrócie: od momentu wyrzutu przynęt, do zacięcia ryby możecie zrobić kilkanaście błędów. To one powodują, że ta metoda (zresztą jak każda inna) nigdy nie będzie prosta.

Mokra mucha wymaga doświadczenia i wprawy. Jeden zestaw przynęt, pozwoli Wam złowić dobrego pstrąga, lipienia i klenia, jeśli tylko są w łowisku. Osobiście jestem bardzo z siebie dumny ponieważ w zeszłym sezonie, złowiłem na mokrą muchę taką oto świnkę. Problem był jeden: jak poprowadzić muchy bardzo nisko. Jakoś się udało.

Łowiąc później wielokrotnie na zawodach, zauważyłem jedną prawidłowość: metoda ta, w określonych warunkach, jest niesamowicie skuteczna. Ale co ciekawe w chwili gdy jest stosowana, ryby czasami ignorują inne przynęty. Tak więc, jest to sposób jaki w określonych sytuacjach daje ogromną przewagę.

Sprzęt do mokrej muchy

Inna kwestia jaka Was zaskoczy, czyli sprzęt stosowany do mokrej. Ma dużo mniejsze znaczenie niż w przypadku innych technik. Dlatego też nie będę rozpisywał się tutaj jaką miękką wędkę (Trapera :)) musicie sobie kupić, ani tym bardziej jaki kołowrotek (też Trapera :)). Przypon koniczny powinien pozwalać Wam rzucić i powinien być tak tradycyjny jak to tylko możliwe. Jego długość powinna być na tyle dobra, aby nie przeszkadzał w rzutach, jednak im dłuższy od wędki tym lepiej. Odległość pomiędzy muchami powinna być większa niż w przypadku nimf. Czyli około 100cm ze skoczkiem na 15 cm troku. Przypon roboczy o grubości 0,13-0,14 wydaje się dobrym kompromisem (skoczek 0,16). Oczywiście jeśli macie „rękę drwala” i zacinacie ostro, ryby nie tylko będą spadać ale też rwać się na przyponie. Musicie pamiętać, że im grubszy zestaw roboczy, tym gorsza prezentacja much, dlatego jeśli spodziewacie się małych ryb (do 30cm) spokojnie wystarczy 0,12-0,14.

Sznur może być „starym pływakiem”, dobrym sznurem intermedium lub na specjalne okazje, sznurem z tonącą końcówką. Powinien być raczej sztywny, niż miękki. Ja używam do tej metody linki pływającej o interesującej specyfice i jakoś nie narzekam 🙂 Adam Sikora pisał w swojej książce, że sznur do mokrej powinien być lekko przeciążony. Ryba ma wtedy szanse łatwiej się zapiąć, a moment zacięcia ogranicza się wtedy do podniesienia wędki w górę. Adam zgoda, ale w momencie kiedy nie ma się dobrej techniki rzutu, nasze podawanie przynęty, zamienia się w „chlapanie z rybami”. Ja jestem zwolennikiem, delikatnego podawania przynęt z zachowaniem całkowitej ciszy nad wodą i na powierzchni. Wielokrotnie widziałem w swoim życiu „chlapaczy” jacy wyrzucali te swoje głowice 20 metrów w przód, nie mając później ani jednego brania przez 20 minut… Tak więc osobiście sugeruję, ciche, dobrze dobrane zestawy i może krótsze, ale precyzyjne łowienie lekkimi sznurami DT.

Zarzucanie much

Jak i gdzie rzucać: zasada jest taka. Tą metodą łowimy w toni wody. Nie ciągniemy much po powierzchni, nie haczymy nimi o dno. Szukamy ryb żerujących w toni na wychodzących jętkach lub chrustach. W takim okresie, ryby żerują również na wylinkach, więc spokojne, naturalne prowadzenie też jest bardzo skuteczne.

Wyrzut przynęt nie jest cały czas taki sam. Jeśli chcecie aby w trakcie prowadzenia, przynęty szły bardzo głęboko, rzut wykonujemy w górę. Jeśli muchy mają iść w pół wody, rzucacie w poprzek. Jeśli zestaw ma iść 10cm pod powierzchnią, rzucacie lekko w dół. Ogromną sztuką jest prowadzenie mokrych much w bardzo głębokiej wodzie (2 metry i więcej). Trzeba wtedy bardzo dobrze znać miejscówkę i prądy jakie mogą nasz lekki zestaw wprowadzić w najgłębsze doły. Po wyrzucie, opuszczamy szczytówkę kija do poziomu wody. To pozwala na lepszy kontakt z muchami poprzez wyprostowanie sznura.

Dziewięćdziesiąt procent osób, wali przynęty w dół, przerzuca i czasami dodatkowo je ściąga… Obławia tym samym wyłącznie górne partie wody (jeśli muchy po drodze nie napotkają szybszego prądu, bo wtedy idą już przy samej powierzchni). Muchy są lekkie, a te gorzej wykonane, bardzo lekkie. Dobre mokre muchy, wpadając do wody lekko „plumkają”. Musicie dać im czas, aby zaczęły tonąć. Przerzucanie sznura ma sens ale to też trzeba umieć robić.

Jakie muchy

Muchy powinny być wykonane na ciężkich, grubszych hakach. Na nasze polskie wody proponuję #8-10 jako najbardziej skuteczny. W lecie na płaniach dobrze sprawdzają się małe wzory #12-14 ale rzucanie takim zestawem, jest trudniejsze, a zatopienie go wymaga cierpliwości. Małe muszki, świetnie sprawdzają się na płytkich prądach, a ich ciężkie odpowiedniki na grubych i szybkich wlotach.

Prowadzenie zestawu

Ryby lubią prowadzenie w toni. Biorą czasami gwałtownie, często tylko napinają zestaw. Zacięcie brania powinno być wykonane z wyczuciem. Osobiście lekko podnoszę szczytówkę. Po rzucie musicie mieć kontakt z zestawem. Nie możecie posiadać luzu na przyponie, lecz czuć lekki opór przy prowadzeniu i stuknięcie podczas brania. Jeśli w trakcie prowadzenia, czujecie lekkie trącenia przynęty, spróbujcie zmienić muchy na mniejsze. Wzór pozostawcie ten sam.

Nasz zestaw będzie w 80% pracował w wolnym dryfie i będzie szedł po łuku. Dopiero podczas jego prostowania, muchy zaczną podnosić się w kierunku powierzchni imitując naturalne wyjście owada. Jeśli uda się Wam tak poprowadzić muchy, aby ten ruch odbywał się od dna do powierzchni, Wasza skuteczność wzrośnie niewspółmiernie.

Na jakiej wodzie

Oczywiście jest duża różnica, kiedy łowicie na dużej rzece lub na małej. W pierwszym przypadku podawanie przynęty odbywa się z góry lub w poprzek nurtu. W drugim kiedy rzeczka ma 5-15 metrów szerokości, łowimy wyłącznie od dołu, prezentując muchy tak cicho jak to tylko możliwe. W takich przypadkach zawsze staram się znaleźć taki kąt wyrzutu, aby muchy spadały lekko w bok od prądu wody. Czyli rzut nie jest wykonywany z zerowym kątem pod prąd, a raczej ujemnym. Powoduje to lepsze zabieranie much z prądem i lepszą ich prezentację. Sznur nie spada rybom na głowę.

Wyobraźnia i spokój

Ta metoda wymaga wyobraźni. I zachowania pewnego spokoju. Większość ruchów jakie wykonujemy, jest spowolnionych z tego powodu, że rzucamy lekkimi muchami jakie mają powoli tonąć. Postarajcie sobie wyobrazić jak Wasz zestaw pracuje w wodzie. Gdzie płyną Wasze muchy w jakie miejsce. Jak działa na nie prąd wody, kiedy zwalniają kiedy przyspieszają. Róbcie wszystko, aby Wasze wyobrażenie stało się faktem, lekko manipulując wędką, napinając bądź zwalniając przypon. Będziecie wtedy łowić w sposób świadomy, a nie przypadkowy no i… nie prosty.