IMG_1974Temat przynęt, pomijam często w swoich wpisach. Żaden ze mnie mistrz krętactwa lub bardzo znany „flajtajer”. Super imitację muchy wolę zastąpić odpowiednią prezentacją „wystarczająco dobrej imitacji”. Moje muchy mają zwykłe (mało prostackie) nazwy. Dlatego muszę Was rozczarować, dalsza część tego postu nie będzie poświęcona kolejnemu przepisowi, jak zawiązać super skuteczną „muchę zawodniczą”.

W trakcie przygotowania pudełek z przynętami zastanawiamy się co będziemy łowić, na co będziemy łowić i gdzie to się stanie. Staramy się porozmawiać z kolegami o ich wzorach, kopiujemy czasami klasyczne imitacje z internetu i jedziemy na ryby przekonani, że nasz wybór jest sensowny. Nad wodą wylatuje oczywiście zupełnie inny owad, koledzy z uśmiechami pokazują swoje ukrywane wcześniej  muchy, a my zniesmaczeni, łowimy po kilka ryb na te swoje Red Tag’i czy nie daj Boże, Parkinsony.

Przygotowanie się do aktualnej sytuacji nad wodą jest trudne. Zwyczajowo po dotarciu nad rzekę przystaję na chwilę i obserwuję otoczenie. Można też podnieść kamień. Nie zaszkodzi, a nabierzemy przynajmniej krzepy 🙂 Zaczynamy łowić. W trakcie łowienia starajcie się obserwować powietrze nad wodą, pobliskie zarośla i to co płynie po wodzie. Zmieniajcie przynęty, ich wielkość, ciężar i kolor.

Wiecie już, jak trudno jest posiadać w swoim arsenale wszystkie możliwe wzory przynęt. Dlatego najlepszą i polecaną przeze mnie metodą, jest wypracowanie muchy nad wodą. Jeśli tylko macie kilka dni na łowienie, przepis wydaje się prosty. Obserwujemy, kręcimy, łowimy, kręcimy, obserwujemy, łowimy. Stosując taki cykl pomiędzy jedzeniem, spaniem i kilkoma telefonami od żony, dochodzimy powoli do skutecznego wzoru. NASZEGO wzoru.

Kiedyś kiedy żyło się wolniej, sam widziałem nad Dunajcem wędkarzy kręcących muchy nad wodą. Obecnie kiedy czasy są dużo szybsze i nerwowe, kręcenie pozostawmy sobie jako pracę domową. Ale postarajmy się łowić i kręcić w powtarzalnych cyklach. Wypracujmy swoją własną przynętę. Będziecie zdziwieni jak jeden wzór potrafi się z czasem zmienić.

Na łowisku coraz rzadziej poświęcamy czas na obserwację otoczenia. Powinniście więcej obserwować, wyciągać wnioski i modyfikować swoje przynęty. W trakcie łowienia. Wracając na łowisko sami dostrzeżecie czy Wasze wybory i interpretacja zaobserwowanych zdarzeń była słuszna (pod warunkiem, że łowić będziecie dzień później i w tym samym miejscu). Kiedy pobiegniecie już nad wodę, rzeka wynagrodzi Wam nieprzespaną noc, a ryby będą wolały aktualną imitację, tak zwykle różną od kultowej, mistrzowskiej muchy.

IMG_1886