Jesteśmy nad wodą górską. Przyglądamy się jej biegowi i myślimy jak tu złowić dużego pstrąga. Niewątpliwie duże ryby tego gatunku, łowi się na streamera. Nie spotkałem się z badaniami jakie dokumentują ilość okazów łowionych tą metodą w porównaniu do innych technik. Jednak na bazie swojego doświadczenia, mogę stwierdzić, że jeśli chcecie powalczyć z naprawdę dużym pstrągiem z górskiej wody, powinniście zacząć od streamera. Okupicie to mniejszą ilością brań, większą ilością przechodzonych kilometrów, jednak dobra ryba (50+) zrekompensuje Wam ten wysiłek w całości. Ale wstać trzeba o świcie, a nie o 11.00. Im gorsza pogoda tym lepiej. W piękne słoneczne dni, przy prześwietlonej wodzie, pstrągi siedzą z głowami pod kamieniami i trudno sprowokować je do brania.

Żeby sprawa była jasna: tekst dotyczy łowienia na dużych i średnich rzekach górskich. O wędkowaniu na mniejszych rzeczkach, nizinnych kanałach i strumieniach napiszę innym razem.

Sprzęt

Dobór sprzętu zależy od… wielkości przynęty. Jeśli będziecie chcieli złowić głowacicę, zastosujecie przecież bardzo dużego streamera (wędka #10 lub więcej). Wyrzucanie tak dużej przynęty (jaka szybko nasiąknie wodą) wymaga ciężkiej wędki, dobrego sznura, mocnego przyponu i dobrej techniki rzutu. Pytanie jest takie: od jakiej wielkości przynęty, zaczynamy łowić duże pstrągi? Niestety zależy to od okresu w jakim łowimy i tego co aktualnie pobiera ryba. Są skuteczne streamerki mające 3 cm, są też takie po 15cm. Trzeba próbować. Po jakimś okresie sami dojdziecie do optymalnej wielkości przynęty, jaka w danym czasie sezonu, na danej rzece jest najlepsza. Niestety bajki o „uniwersalnych wędkach” należy odłożyć na półkę. Traktując poważnie łowienie tą metodą, należy zaopatrzyć się w co najmniej trzy kije w różnej klasie (o akcji nie wspomnę).

Można zaczynać od wędki 9″ #6, którą spokojnie wyrzucicie Wasz zestaw much (lub pojedynczego małego streamerka). Osobiście preferuję długie kije od 10″ wzwyż. Jeśli na dużej rzece, występują masowo większe tęczaki (np Vah) sprzęt musi być dostosowany do ich wielkości. Wędka w klasie #6 lub #7 wydaje się wtedy dobrym wyborem, jednak na tym bym całkowicie poprzestał. Należy zbalansować klasę wędki i komfort Waszego łowienia. Dzień machania siódemką z ciężkim sznurem i dużą przynętą, nie będzie zbyt komfortowy dla początkującego wędkarza.

Metoda streamerowa, wymaga umiejętności dalekich rzutów. Pomijając kwestię techniki rzutu, kluczowym elementem Waszego zestawu będzie sznur, a w zasadzie odpowiednie dobranie wędki+sznura+przyponu. Pisząc o dobraniu sznura, myślę od razu od odejściu od klasyki: wędka w piątej klasie = sznur w piątej klasie. Sugeruję tutaj wykonywanie prób „na sucho”. Jeśli tylko macie możliwość, najpierw spróbujcie porzucać sobie na trawie w komfortowych warunkach. Zobaczycie jak „chodzi” Wasz sznur w przelotkach i czy wędka nie jest czasem zbytnio przeciążona. Pamiętajcie o tym, że Waszym zestawem, będziecie walczyć z dużą rybą i mocnym prądem górskiej rzeki.

Sznur tonący WF jest wymagany. Należy odpowiednio dobrać jego klasę i stopień tonięcia. Celem jest jak najszybsze sprowadzenie przynęt do dna i ich odpowiednie prowadzenie przy dnie. W określonych warunkach przy prądach wstecznych, zdublowanych z dołami i płyciznami jest to bardzo wymagające. Złe dobranie sznura powoduje częste zaczepy i „szuranie” przynętami po dnie. Dobre dobranie sznura, to prowadzenie przynęt 10cm nad dnem. W przypadku dna o zbliżonej głębokości i prądu o jednolitym uciągu, sugeruję stosować sznur tonący (Dunajec to 3-5 klasa tonięcia). W przypadku urozmaiconej rzeki z różnym prądami sugeruję zastosowanie sznura pływającego z tonąca końcówką (3-5) , która diametralnie zmieni sposób prowadzenia Waszych przynęt w trudniejszych warunkach.

Dlaczego dalekie rzuty? Duże ryby nie są w naszym Kraju czymś powszechnym. Jeśli będziecie już wiedzieli gdzie je można spotkać i na co mogą brać, okaże się, że zaprezentowanie im przynęty, wymagają bardzo dalekiego rzutu. Na pewno, będziecie musieli pokryć swoimi rzutami jak największe pole występowania i żerowania dużych ryb. Metoda ta wymaga czasami dużej ilości rzutów, pokrycia nimi dużej powierzchni rzeki. Pomaga w tym dobrze dobrany sprzęt z jednej strony komfortowy w łowieniu z drugiej, nie płoszący zbytnio ryb, spadającym na powierzchnię ciężkim sznurem. Im dłużej przynęta znajduje się w wodzie, tym większe szanse na jej złowienie.

Przynęty

Przynęty dzielimy na dwie grupy: naturalne (imitacje rybek, pijawek, dżdżownic) i sztuczne (prowokatory). Pierwsze mają wyglądać jak pokarm naturalny, drugie mają wyłącznie sprowokować do brań swoim kolorem i akcją w wodzie. Pierwsze stosujemy zwykle w przypadku pstrągów potokowych, dzikich lub zdziczałych (chociaż leniwy potok, też skoczy za denerwującą go przynętą). Drugie są stosowane jako przynęty na „wpuszczaki” i pstrągi tęczowe. W wodzie przełowionej, jaskrawa kolorowa mucha może sprowokować nie jedno branie.

Dwie czy jedna mucha na przyponie? Jeśli dwie to mogą się plątać. Kontrola nad takimi muchami jest mniejsza i prezentacja przynęty wydaje się utrudniona. Oczywiście skuteczność takiego zestawu jest wyższa o 50%. Osobiście stosuję tutaj mały kompromis: na początku łowienia, szukam ryb zestawem z dwoma muchami. Jeśli jestem już pewny wzoru muchy i jej prowadzenia, rezygnuję ze skoczka i łowię na pojedynczą przynętę. Długość przyponu powinna być ograniczona do max 180cm. Na zawodach widziałem kolegów, którzy stosowali bardzo krótkie przypony, krótsze niż 70cm. Takie zestawy przy zastosowaniu szybko tonących sznurów, natychmiast „ścinają” przynętę do dna, co czasami jest głównym celem dobrej prezentacji muchy. Zbyt długi przypon przy niedociążonej muszce, spowoduje jej wypływanie w kierunku powierzchni. Mimo wszystko polecam przypon koniczny o grubości końcowej 0,18-0,22 (zależy od jakości żyłki i wielkości ryb).

Główki, oczy i inne dociążające elementy

Stosuje się je w sytuacjach gdy chcemy naszą przynętę szybko sprowadzić do dna. Jeśli naśladujemy głowacza, płaskie dociążenie główki ułatwi nam prowadzenie muchy praktycznie po samym dnie. Tak właśnie zachowuje się ta rybka. Prześlizguje się nad samym dnem rzeki. Jeśli chcemy aby nasza przynęta unosiła się nad dnem i raz na jakiś czas „stukała” o nie, załóżmy na muchę główkę wolframową lub dociążmy przód streamera wolframowymi oczkami. Pomaga to w prowadzeniu much przy dnie, trochę przeszkadza w rzutach. Dociążona mucha bardzo specyficznie zachowuje się w wodzie. Wprawdzie skacze jak jig (z główką wolframową) ale nie miałem jakiś zdecydowanie lepszych wyników, przy zastosowaniu takiego dociążenia. Czasami prowokuje to ryby, ale zostawmy sobie tą opcję, na łowienie w specyficznych warunkach. Jeśli dopiero zaczynacie łowienie tą metodą, zastosujcie dobry sznur z odpowiednią głowicą i z niedociążoną przynętą.

Wiążemy streamera

Dlaczego jest to tak ważne. Zastosowanie tradycyjnego węzła sztywnie łączącego oczko haczyka, ogranicza swobodę ruchu streamera. Nie pracuje on swobodnie góra-dół, nie wacha się na boki. Aby temu zapobiec stosujemy luźną pętelkę w oczku haczyka, a sam węzeł znajduje się trochę dalej od oczka. Specjalnie nie nazywam tutaj tych węzłów, ponieważ w sieci pokazują się ich różne nazwy (polskie to zaciskowy i pętelkowy) i nie chcę Was wprowadzać w błąd. Generalna zasada jest taka: każdy węzeł jaki ma luźne połączenie z oczkiem jest lepszy od tego sztywnego.

Gdzie znaleźć duże ryby

Duża ryba lubi się schować. Nie żeruje przez cały dzień. Ma swój rewir. Obszar na jakim poluje i ten gdzie się chowa i odpoczywa. Teraz już wiecie dlaczego mamy dwie grupy przynęt: pierwsza, naturalna, jest dla żerujących ryb, druga (bardziej sztuczna) do ich zdenerwowania i sprowokowania i często, do opuszczenia kryjówki. Są okresy w których pstrąg broni swojego żerowiska i atakuje praktycznie wszystko co przypomina konkurenta. Wtedy sprawdzają się najdziwniejsze muchy-prowokatory (atraktory).

Jeśli widzicie głęboki dół i obok wolny obszar wody o średniej głębokości, to świetne miejsce na zapolowanie na okaz. Bardzo dobre są miejsca ze spadkiem dna. W poprzek jak i wzdłuż nurtu rzeki. Wszelkie przeszkody w rzece takie jak duże kamienie, zatopione drzewa, kryją zwykle przegłębienie gdzie drapieżnik czeka na łatwą zdobycz. Dopływy rzek i strumieni to zawsze świetne miejsca na kilka rzutów. Kolejne dobre miejscówki to prądy wsteczne pomiędzy szybkimi szypotami czyli tgzw „blaty”. Jednak w porze porannej i wieczornej, polecam duże połacie wody obok wielkich dołków. Na płytszej wodzie, przy kamieniach, przy murkach, poruszają się mniejsze ryby i to tam szuka ich o odpowiedniej porze żerowania, duży drapieżnik.

Prezentacja much

Zasada podstawowa: muchy prowadzimy przy dnie. Częstym widokiem na naszych rzekach jest wykonanie rzutu streamerem i natychmiastowe ściąganie much. To bardzo duży błąd. Dowód na brak zrozumienia tego jak muchy zachowują się w wodzie i co w zasadzie imitujemy. Przy łowieniu w dół rzut wykonujemy lekko z prądem. Daleko przed spodziewanym stanowiskiem ryby. To o wiele ważniejsza kwestia, niż modne u nas przerzucanie sznura. Ma ono sens, tylko przy określonym uciągu wody, a stosują je wszyscy jakich widzę często nad Dunajcem. Czy ma to sens czy nie.

Wszystko zależy od uciągu wody i od naszej oceny jak najszybciej zejść z muchami do dna. Po wykonaniu rzutu oddajemy lekko sznur i czekamy kilka sekund aż zestaw zatonie. Muchy schodzą powoli do dna, ciągnięte przez napór wody. Sznur ściąga zestaw do dna powoli go zatapiając. W ciągu tych kilku, kilkunastu sekund, cały czas staramy się utrzymywać kontrolę nad zestawem, napinając go lekko. Brania mogą następować już przy schodzeniu naszych much.

Należy wyobrazić sobie jak zachowuje się mała ryba, płynąca od brzegu do brzegu. Powoli płynie w poprzek wody, ściągana poprzez silny prąd. Na koniec zatrzymuje się w wolniejszej wodzie za jakimś kamieniem. Zatrzymanie i opad przynęty są bardzo efektywne. Takie zachowanie rybki staramy się imitować. Jeśli sznur jest już prosty, możemy uatrakcyjnić ruch naszych przynęt. Możemy je ściągać agresywnie, krótkimi ruchami. Możemy pociągać je regularnymi długimi pociągnięciami. Na koniec możemy zróżnicować ruch przynęt, stosując obie metody, lub momenty przestoju przyspieszanie lub opóźnianie prowadzenia. Można pobudzać ruch przynęt poprzez ruchy szczytówką. Osobiście polecam bardzo naturalne wolne prowadzenie much z lekkimi przestojami za kamieniami lub w wolniejszym prądzie. Cały czas trzymamy kontakt z muchami. Kij trzymamy równolegle do lustra wody. Czasami szczytówkę można włożyć do wody, aby jeszcze szybciej zatopić muchy i poprowadzić je głębiej. Sami dojdziecie do tego, jaka akcja Waszej przynęty spowoduje agresywne branie. W szczególnych przypadkach (ryby wpuszczane) sprawdza się agresywne i szybkie prowadzenie. Można wtedy spróbować bardzo szybkiego ściągania, wkładając kij pod pachę i ściągając muchy naprzemiennie, prawą i lewą dłonią. Równomierne bardzo szybkie prowadzenie sprawdza się również na jeziorach.

Rzuty i łowienie pod prąd, są bardziej wymagające. Musimy idealnie wyczuć siłę prądu i prowadzić nasze muchy odrobinę szybciej. Nadajemy im wtedy trochę większą prędkość, a brania są bardzo gwałtowne. Łowienie pod prąd jest wymagane w małych rzekach. Bardzo skuteczna prezentacja, polega na doprowadzeniu do wykonania zwrotu much pod prąd, na końcu prezentacji z prądem. Taka zmiana kierunku, sprowokuje niejednego pstrąga.

Zacięcie i hol

Na ciężkim sznurze, ryba zacina się praktycznie sama. Poczujemy moment szarpnięcia, albo długie przytrzymanie podobne do zaczepu. W momencie brania możemy ja lekko podciąć, ale zwykle wystarczy samo napięcie sznura. Druga faza holu sprowadza się do jednego: uspokojenia ruchu ryby. Jeśli będzie skakać, pojawi się na powierzchni wody to znak, że musimy działać. Moment ten jest ważny i chyba najtrudniejszy w całym holu. Lekko pochylając szczytówkę wędki, sprowadzamy rybę do dna. Uspokajamy. Będzie próbowała kilka razy odjechać od nas, mocno ciągnąć w górę lub w dół wody. Pozwalamy jej na to (kołowrotek z hamulcem powinien odpowiednio oddawać sznur) cały czas kontrolując takie odejście, zmieniając swoją pozycję w wodzie. Jeśli ryba stanie, powoli ściągamy ją do siebie (pompowanie). Po kilku odejściach i pompowaniach ryba osłabnie. W momencie kiedy zacznie wychodzić do powierzchni i położy się na boku możemy ją spokojnie podebrać. Częstym błędem jest: chaotyczny hol po powierzchni, zbyt wczesne próby podebrania, ciągnięcie ryby do siebie pod prąd (bardzo popularne), siłowe przeciąganie ryby przez prądy, zbyt wczesne wyciąganie podbieraka, zbieranie nadmiaru sznura do ręki lub do wody (?!).

Wypuszczanie

Ryby duże, wymagają szczególnej opieki. Tracą dużo sił podczas walki, dlatego tyle samo czasu powinniśmy poświęcić na ich doprowadzenie do równowagi. Najpierw dajemy im odpocząć w podbieraku zanurzonym w wodzie. Tam ryba powinna się uspokoić po holu i sama przybrać pozycję pionową. Po chwili możemy wyciągnąć ją na chwilę i wykonać zdjęcie. Włożyć do podbieraka, łapiąc za ogon poruszać rybą w przód i tył. Jeśli ryba sama wykonuje ruchy płetwą ogonową, wypuszczamy ją z podbieraka.

W następnym artykule napiszę jak łowić na streamera na mniejszych rzekach, czy jak wolicie pisać „ciurkach”. Omówimy sobie jak łowić pstrągi sznurem do suchej (?!) a w określonych sytuacjach zestawem do żyłki (???). Będzie ciekawie…