Marek przekonał mnie już swoim pierwszym stwierdzeniem: „chcę łowić świadomie, muszę poprawić prowadzenie swoich nimf…” Jak widać są jeszcze osoby dla których wykonywanie pewnych czynności w coraz lepszy sposób, ma znaczenie. W tym przypadku ilość ryb, ich wielkość zeszła na plan dalszy. Celem spotkania było „szlifowanie końcowe” czyli poprawianie prowadzenia zestawu nimf.
Marek korzystał już z pomocy zaawansowanych zawodników. Widać było to na pierwszy rzut oka. Odpowiedni sprzęt, dobry zestaw, całkiem nieźle skonstruowany przypon. Oczywiście kilka uwag się przydało i prawie perfekcyjnie przygotowani, weszliśmy w łowisko. Nastawieni raczej na oglądanie pracy zestawu w wodzie, stojąc obok siebie komentowaliśmy cały proces prowadzenia nimf. Zaaferowani lepszym lub gorszym wrzutem nimf, czasami zaskakiwani byliśmy… braniami ryb 🙂
Tak jakoś to się układało, że w momentach kiedy wspólnie uznawaliśmy że „zestaw wreszcie idzie dobrze” następowały brania 🙂 Zadowoleni z tego faktu, przesuwając się w coraz ciekawsze miejsca, spędziliśmy razem kilka godzin na doskonaleniu techniki, polskiej nimfy. Potwierdziło się również to, że zawartość naszych pudełek nie gwarantuje nam pewności brań. Używaliśmy wielu wzorów i prawie każdy z nich okazywał się skuteczny, jeśli tylko zaprezentowało się go w odpowiedni sposób w odpowiednim miejscu.
Koncentracja, precyzja, poznanie kolejnych faz prowadzenia zestawu to wszystko na co należy zwracać uwagę, żeby w świadomy i skuteczny sposób, łowić ryby na nimfę. Marek już wie nad czym musi popracować, jak dostosować przynęty do swojej techniki.
Ja osobiście miałem niezwykłą przyjemność, połowić wspólnie z tak świadomym wędkarzem i czekam niecierpliwie na nasze kolejne spotkanie, tym razem na OS Dunajec.



