Tomek jakie główki stosujesz? Duże złote? Zwyczajowe pytanie każdego muszkarza. Jaki kolor i jak duże. A pytanie powinno być zadane zupełnie inaczej…
Główka jak każdy świadomie stosowany element naszego sprzętu, ma swoje określone zadanie. I nie jest tutaj najważniejszy jej kolor czy wielkość. Główka ma za zadanie dociążyć naszą przynętę w taki sposób, aby schodziła ona w pobliże żerującej ryby. Czasami bardzo nisko, do dna, czasami trochę wyżej.
Początek sezonu to okres, kiedy mamy do czynienia z podwyższonymi stanami rzek. W takich przypadkach, musimy posiadać dociążane nimfy. Wiele lat temu stosowano powszechnie ołów. Lamety czy druty ołowiane owijano dookoła trzonka haczyka. Obecnie rozmieszczamy ciężar jednostronnie, umieszczając go w przypadku nimfy zaraz za oczkiem haczyka. Ekstremalnym dociążeniem przynęty stało się obecnie stosowanie haczyków jigowych. Jeszcze bliżej oczka i w lekkim oddaleniu od osi trzonka haczyka. Skutkiem tego jest łatwiejsze sprowadzenie nimf w pobliże dna i pozycja trzonka haka skośnie do góry (mniej zaczepów).
Cel pozostał ten sam. Sprowadzenie nimfy w pobliże miejsca żerowania ryb czyli np jak najbliżej dna.
Czym różnią się sprzedawane na naszym rynku główki;
- zewnętrzną średnicą podaną w mm
- rodzajem materiału z jakiego są wykonane, a co za tym idzie zróżnicowanym ciężarem
- kolorem
- rodzajem wykonania otworu na haczyk
Jak sami widzicie, wybór główki nie ogranicza się jedynie do wybrania jej koloru i wielkości. Chociaż wydaje się to oczywiste, dobór ciężaru-materiału główki jest według mnie najważniejszy w przypadku stosowania nimf dociążanych. Mała nimfa, świetnie wykonana z piękną mosiężną główką jest nieskuteczna w chwili kiedy ryba żeruje przy dnie w szybkiej 2 metrowej wodzie.
Główki dobieramy w zależności od:
- wielkości przynęty jaką chcemy imitować
- głębokości i szybkości wody na jakiej będziemy łowić
Te dwa elementy, zdominują każde nasze łowienie na dociążane nimfy. Patrząc z boku można przyjąć, że to banalnie proste. Duża woda, duża nimfa (bo będzie ciężka) i walimy ją w wodę. Błąd jaki popełniamy w tym momencie to: zła wielkość imitowanej przynęty, zły ciężar zastosowanej muchy i co za tym idzie albo za lekki albo za ciężki zestaw nimf. Duże muchy nie zawsze toną szybciej. Zbyt ciężkie szybko zaczepiają się o dno, zbyt lekkie są poza zasięgiem żerującej ryby.
Dochodzi do tego wszystkiego rodzaj stosowanych haczyków. Jeśli imitowana przynęta ma rozmiar haczyka #18 to raczej nie założymy do niej 4mm główki. Oczywiście możemy się pokusić o jakieś kombinacje, ale zwykle przy zakupie haczyków musimy od razu zmierzyć, czy pasują do nich kupowane równolegle główki. Do haków prostych i kiełżowych dobieramy główki ze zwykłym otworem, do haków jigowych nacinane.

Tutaj uwaga: konstrukcje główek są różne. Producenci wykonują główki z różnej średnicy otworami (niestety też o różnym ciężarze rzeczywistym przy tej samej średnicy), więc sami musimy na zasadzie prób i błędów dobrać do naszych haków odpowiednie dociążenie. I raczej przyzwyczaić się do jednego dostawcy-producenta.
W okresie boomu na główki wolframowe, nasi koledzy Czesi zaczęli stosować nieproporcjonalnie duże główki do małych przynęt. Wiem, wykonane w taki sposób przynęty wyglądają dziwnie. Jak powiedział mi z przekąsem jeden z moich kolegów: „nimfy z wodogłowiem”. Szybko zmienił zdanie po kilku godzinach wspólnego łowienia 🙂 Piękne to one nie są, to fakt, ale za to w określonych warunkach, są skuteczne. Jak pisałem wcześniej decyduje tutaj cel: dostarczenie imitacji przynęty w okolice żerowania ryb. Czyli w przypadku gdy ryba żeruje na maleńkiej przynęcie (#18) w głębokiej wodzie nie dostarczymy w jej pobliże przynęty na haku #18 z proporcjonalną główką. Musimy zastosować główkę tak dużą jak to możliwe, a sama konstrukcja muchy powinna zostać w odpowiedni sposób zmodyfikowana. Oczywiście przy zachowaniu wielkości imitacji. Taka przynęta, wyglądająca dosyć osobliwie, dawała naszym południowym sąsiadom dużą przewagę na zawodach muchowych.
W momencie kiedy najważniejsza kwestie czyli ciężar i wielkość przynęty mamy za sobą, możemy zastanowić się nad kolejną sprawą: kolorem główki. Początkowo stosowano główki w kolorze ołowiu (jig). Później popularne były złote główki (gold kopf). Po jakimś czasie zaczęły się pojawiać na rynku dociążenia w różnych kolorach co wyraźnie spodobało się rybom. Pomijając kwestię wyglądu główek, musimy wiedzieć że pewne kolory spełniają pewne zadania lepiej lub gorzej. Kolor pomarańczowy jest dobry na brudną wodę. Kolor różowy to podobno ulubiony widok dla lipienia. Kolor czarny świetnie nadaje się na imitacje pup chruścika, a kolor srebrny na wylatujące małe jętki. Trzeba też pamiętać, że ryby widzą kolory w zależności od głębokości wody, nasłonecznienia wody w danej jej partii i różnie w zależności od gatunku ryby. Tak więc…
Wnioski płynące z samego doboru główek do nimf są następujące: na zróżnicowanej nierozpoznanej wodzie o różnym uciągu, w środku sezonu, kiedy ryba żeruje w różnych partiach wody na różnej wielkościowo przynęcie, musisz mieć przy sobie … tysięcy nimf 🙂
Albo… rozpoznać wcześniej wodę, przystosować swoje nimfy do głębokości 1,5m na średnim uciągu i nastawiać się tylko na lipienie podając im w połowie wody pupy na hakach #12 z czarnymi mosiężnymi główkami. Wystarczy wtedy jedno pudełko z 20 nimfami.
Jak to zwykle bywa w naszym sporcie, z zewnątrz wszystko wydaje się proste. Zagłębiając się lekko w temat dochodzimy do wniosku, że ilość błędów jakie możemy popełnić jest naprawdę dużo. I dlatego tak lubimy tą zabawę… 🙂
Na koniec coś co może Wam pomóc w dobraniu główek do haków.

