2015/03/img_0034-0.jpg

Nadchodzą dni kiedy przynęta powierzchniowa będzie dominować w menu pstrąga. Postaram się odświeżyć trochę informacji na temat zachowań pstrąga pobierającego przynętę z powierzchni.

Ryba żywiąca się spływającym po powierzchni wody pokarmem, musi być uważnym wzrokowcem. Patrzy w górę obserwuje, ocenia i dopiero później rusza w kierunku przynęty. Rusza lub raczej zwalnia hamulce trzymające ją przy dnie i wykorzystując prąd wody, powoli unosi się w tył i w górę swojego stanowiska obserwacyjnego. Dlatego miejsce w którym następuje branie jest czasami dużo dalej w dół rzeki od stanowiska obserwacyjnego przy dnie. Muszkarz, jak dobry snajper musi przy każdym rzucie wziąść poprawkę na ten dystans i celnie podać przynętę. Czynnikiem deprecjonującym miejsce rzutu jest tutaj głębokość łowiska i szybkość prądu wody. Poprawny jest rzut powyżej stanowiska ryby, nigdy w miejsce gdzie widzieliśmy oczko. Już Vince Marinaro w swojej publikacji z 1995 roku tłumaczył, że błędnym jest podawanie przynęty w pobliże oczka, gdyż ryba zajmuje stanowisko obserwacyjne dużo powyżej niego. Dlaczego jest to tak ważne wytłumaczę pokrótce poniżej.

Pstrąg obserwując powierzchnię wody, posiada ograniczony zasięg widoczności. Jest on określany jako stożek idący od jego oka do powierzchni, wielkością zależny od głębokości wody. Oczywiście mówimy tutaj o wysokiej przejrzystości wody. Czyli im woda płytsza tym pstrąg widzi mniej. Co ciekawe stożek widzialności dotyczy nie tylko przestrzeni wody, gdyż ponad nią pstrąg też coś widzi. Czary? Wykorzystując kąt załamania światła widoczne są dla niego obiekty płynące po powierzchni wody lecz jedynie w zakresie do 10 stopni kąta pomiędzy powierzchnią wody, a granicą stożka widoczności podwodnej. Uffff tyle teorii.

Co to znaczy dla zwykłego muszkarza? Ryba położona na dnie o głębokości 180 cm „widzi powierzchnię wody” w zakresie koła o powierzchni około 160cm, przy 90cm-85cm, przy 30cm-27cm. Pamiętajcie że mówimy o widoczności „do” powierzchni wody. Czyli to co nad jest na razie niewidoczne. Ale są też dobre wiadomości. Pstrąg widzi też to co płynie poza stożkiem. W zaawansowanych publikacjach, efekt ten nazywany jest lustrem lub oknem widoczności. Ważne jest to, że poza stożkiem pstrąg może oglądać swoje pożywienie, lecz nie w całości…

Wynika to z opisanego powyżej efektu, lub raczej zniekształcenia obrazu powierzchni wody. W efekcie najlepiej widocznym dla pstrąga obrazem do powierzchni wody są nóżki owada (lub inaczej to co przebija powierzchnię wody czyli np tułów), powyżej powierzchni wody jest wystający nad nią wysoki przedmiot. Im wyższy tym lepiej czyli… skrzydełka muchy.

Panowie Clark i Goddard mieli dużo wolnego czasu i zajęli się kiedyś badaniami i fotografowaniem owadów płynących po powierzchni. Od spodu i w taki sposób jak widzi to pstrąg. Efektem ich pracy były wnioski potwierdzające istnienie wspomnianego powyżej stożka widzialności i załamania widoczności ponad powierzchnią wody. Co ciekawe płynęły też z tych obserwacji ciekawe wnioski dla wędkarzy. Ryba obserwując powierzchnię wody widzi w pierwszej kolejności nóżki, później tułów muchy, a na końcu skrzydełka. Dalej w trakcie zmniejszania się odległości do muchy, pstrąg coraz gorzej widzi skrzydełka ale może dalej obserwować nóżki i tułów. W momencie wpłynięcia muchy w stożek, ryba widzi już wszystkie trzy kluczowe części owada i to wtedy podejmuje ostateczną decyzję.

Wspomnieni powyżej Panowie C&G pokusili się też o podsumowanie całego procesu obserwacji. Uważają że kluczową kwestią decydującą o wyjściu pstrąga do muchy nie są jej skrzydełka. Ich widoczność jest dobra dopiero w momencie silnego zbliżenia się przynęty do ryby lub inaczej wpłynięcia muchy w zakres stożka. Z dużej odległości skrzydełka mogą być widocznie lecz im bliżej stożka widzialności, stają się one niewidzialne dla ryby.

Co w takim razie decyduje o tym czy dana mucha zostanie „pobrana”. Według obserwacji C&G oraz wykonanych zdjęć Pana Marinosa, kluczowym momentem jest przekroczenia granicy stożka przez napływającą przynętę. To wtedy pstrąg decyduje czy „wszystko gra” i czy może wyjść do przynęty. Nie chcąc marnować swojej energii dokonuje oceny pozycji muchy w wodzie, określa czy przy swoim zaangażowaniu, będzie w stanie odpowiednio ustawić się w stosunku do przynęty i zebrać ją bez problemu.

Sumując: pstrąg pobiera pokarm dokonując wcześniej jego oceny. Wyjście do muchy następuje w momencie przekroczenia przez przynętę granicy stożka widoczności, wtedy kiedy ryba widzi nóżki, tułów i skrzydełka. Wcześniej kiedy widzi jedynie nóżki „przymierza” się do podjęcia decyzji. Widoczność nóżek pozwala rybie zająć wcześniej lepszą pozycję do oceny muchy i jej pobrania. Błędy wykonania muchy na tym etapie lub błędna jej prezentacja powodują brak wyjścia.

Zwróćcie uwagę jak duże znaczenie ma prawidłowa prezentacja muchy. Zaburzenie tego procesu, poprzez poruszenie muchą w trakcie dryfu, lub nienaturalną pozycję skrzydełek, spowoduje że ryba źle oceni przynętę i zacznie szukać innej. Na pewno obserwowaliście kiedyś żerujące pstrągi. Widać wtedy w jak w selektywny sposób wybierają swoje ofiary i zmieniają stanowiska obserwacyjne. Prezentacja nie wyklucza definitywnie ruchu suchej muchy. Wtedy kiedy jest on naturalny (wylot chrusta) jest dobrze oceniany przez rybę i w naturalny sposób pokarm jest pobierany.

Inną kwestią jest bardzo ważny element konstrukcji suchej muchy – tułowie. Zwracam Wam uwagę na fakt że w ostatnim czasie przynęty suche o konstrukcji z zanurzonym tułowiem (np Klinghamer), są bardzo popularne. Z czegoś to wynika… 🙂 bo lepiej pływają? Jeśli wyciągniecie z tego tekstu prawidłowe wnioski, sami szybko ukręcicie skuteczne wzory. Ja mogę jedynie po raz kolejny zwrócić Wam uwagę na ich: wielkość, kształt i kolor. W tej kolejności.

Prezentowanie suchych much w każdym przypadku, musi spełniać pewne kryteria. Postępujcie świadomie, na podstawie pozyskanej wiedzy i własnych doświadczeń bo sama obserwacja czy pomysły „kolegów zawodników” często zaprowadzą Was na manowce.