IMG_1964

Pełnia lata, sezon urlopowy. Nie oznacza to, że czasami nie pada, lub nie grzmi. Ostatnie dni na Dunajcu to cykliczne podnoszenie się wody (do15m3) i jej spadki (do10m3). Podobno trwają prace konserwacyjne na zaporze, stąd takie skoki poziomu wody. Rzeka jest bardzo niska od 20.00 do 8.00 rano. Późniejszy wzrost jej poziomu, powoduje lekkie zmętnienie i jeśli dojdą do tego deszcze, woda przybiera kolor musztardowo-zielony.

IMG_2510

W czasie kiedy woda się podnosi, brania całkowicie ustają. Po ustabilizowaniu się wyższego poziomu, ryby wracają do żerowania. Nasza taktyka nie dotyczy osób które lubią się w trakcie wolnego dnia wyspać. Wstać trzeba wcześnie. Najwytrwalsi łowią od świtu. Można zacząć trochę później i zacząć swoje łowienie od dolnej części OS. O godzinie 8.00 wysoka woda jest już w Krościenku ale na dole będzie 1-2 godziny później. Jeśli pojawią się lekkie nocne opady, to nasza taktyka zaczynania w Tylmanowej, może wziąść w łeb. Boczne potoki dodatkowo brudzą wodę i na dole jest już ona mocno trącona. Ale jeśli brudzą tylko górne potoki, rzeka czasami jest na dole czysta, a w Krościenku tylko lekko przybrudzona. Wtedy zaczynamy łowienie od dołu.

Piszę o tym ponieważ wiem ile osób przyjeżdża w trakcie wakacji na jeden dzień łowienia. Nie mają wolnego czasu i starają się zrekompensować sobie brak urlopu tym jednym dniem nad wodą. Szkoda by było gdyby zrażeni kolorem wody i jej poziomem nie uwierzyli w potencjał wody. A potencjał jest. Obecnie wylatuje duża musztardowa jętka #10. Pojawia się też czasami maleńka oliwkowa jęteczka #18. W trakcie zmętnienia wody skuteczne są glajchy i inne robale (jig#14, 4-4,5mm). Łowimy wtedy ciężko, prowadząc nimfy po dnie na skrajach głównego nurtu. Ryby jest dużo, trafiają się dni z licznymi braniami lipieni i pstrągów. Cóż środek sezonu…
IMG_2506