Przyjeżdżamy nad ranem. Zmrok szybko ustępuje, nadchodzi kolejny upalny dzień. Łowiliśmy kilka dni temu. Wnioski nasunęły się same. Suche, imitujące jętki z kolorystycznym dodatkiem. Ten typ jętki wylatuje przed zmrokiem. Ryby rzeczywiście szaleją na jego punkcie. Uciążliwe jest jednak czekanie cały dzień na to 20 minutowe szaleństwo na wodzie. Dlatego testujemy nimfy.
Decydujemy się na przygotowanie nimf do łowienia w ciągu całego dnia i suchych na wieczór. Po kilku dniach wracamy na łowisko. Oczywiście Dunajec zaskakuje po raz kolejny. Tym razem czysta, niska i równa woda przez większość dnia. Różnica pomiędzy nocą i dniem jest mało znacząca. Ryby żerują cały dzień. Sprawdzają się ukręcone przeze mnie wzory nimf. Ryby reagują na nie zdecydowanymi braniami. W ciągu po kilka okazów pod 50cm, trochę mniej 30-taków. Takie do 30 raczej omijamy, ale jest ich bardzo dużo. Tomkowi trafiają się dwa duże lipienie. I w końcu ten wielki, prawie rekordowy (53cm) pstrąg.
Łowię na mokrą. Biorę pięknie. Szkoda że wcześniej nie zmieniałem stanowiska i nie obłowiłem większej ilości wody. Może następnym razem.
Łowimy do zmroku. Nogi i plecy już bolą. W końcu wylatuje „nasza” jętka. Czekamy tylko na wyjścia, czekamy i czekamy… bez skutku. Tego dnia sprawdziły się nam tylko nimfy. Polegliśmy jeśli chodzi o wybór stanowiska. Może ryb było już na nim mało. Następnym razem spróbujemy na naszym starym miejscu. Pod warunkiem że będzie jeszcze wieczorna rójka. Nie żałujemy i tak było naprawdę dobrze. Ta pogoda czysta woda i Dunajec, nasz ukochany Dunajec…


Jerzy ..minął już miesiąc. Kiedy kolejny wpis ? 🙂
Niestety chwilowe kłopoty ze zdrowiem. Ale wkrótce się poprawię… 🙂