Po ostatnim wyjeździe na Dunajec, wiem że popełniłem błąd: wziąłem wędki zamiast roweru…

Bardzo trudno jest pisać o rzece jaką zna się z czasów jej świetności w czasach kiedy „walczy” ona z potężnym zewnętrznym naciskiem. Nowe czasy są w ofensywie. Spytacie się co to ma wspólnego z łowieniem ryb, dlaczego to nas interesuje? Niestety mając obraz dalekiej i niedalekiej przeszłości i wędkarstwa w tym regionie, trzeba zdobyć się na to porównanie.

Czynniki zewnętrzne

Nie mogę oceniać sytuacji na Dunajcu, nie biorąc pod uwagę sytuacji zewnętrznej. Ma ona niestety olbrzymi wpływ na to czy Wasz krótki lub dłuższy urlop wędkarski, czy będzie udany czy nie. A nie chcę, żeby piękne chwile jakich ja doświadczyłem na tej rzece, pozostały tylko i wyłącznie moimi wspomnieniami. Nie chcę też żebyście po jednym nieudanym sezonie, pomyśleli, że rzeka ta nie jest warta Waszej uwagi.

Zabudowa

Dunajec zmaga się obecnie z wielką zewnętrzną presją. Komercyjna zabudowa, rozbudowa komunikacji turystycznej (parkingi, trasy rowerowe i ich obsługa) upiększa obraz tej „wsi”, poprawia komunikację, poszerza możliwości lokalnych biznesów. Jednak w całym tym planie, widać wyraźnie, że rzeka za to płaci, a wędkarze nie są już brani pod uwagę jako potencjalnie dobre źródło dochodu. Rzeka jest eksploatowana do granic, nie dostając w zamian nic…

Mając na uwadze to co dzieje się z pogodą, wiemy że zabudowa i większa ilość wybrukowanych terenów płaskich, powoduje szybszy spływ opadu w stronę rzeki. Kiedyś mały deszcz przybrudził potoki na kilka godzin, a fala nie była taka duża. Teraz lekka ulewa i rzeka podnosi się i brudzi bardzo szybko. Wszystko co po drodze zabierze, spływa do Dunajca.

Turystyka

W Krościenku postawiono wyraźnie, na spływy kajakowe, parki zabaw, rozbudowę tras rowerowych i zapewnienie turystom górskim (w mniejszym stopniu) odpowiedniej obsługi. Rzeka stanowi autostradę dla niedzielnych kajakarzy, co skutkuje ograniczeniem możliwości łowienia na odcinku Szczawnica-Krościenko do godzin porannych i późno wieczornych. Ścieżki rowerowe i zbudowana dla nich mała architektura i mosty, porządkują teren i usprawniają komunikację w tym rejonie. Jednak poniżej Kłodnego w dalszym ciągu nie ma gdzie zatrzymać samochodu, żeby zejść spokojnie do rzeki. Zabudowa schodzi coraz bliżej rzeki, jest coraz gęstsza i znalezienie miejsca gdzie można podejść do łowiska jest coraz trudniejsze.

Zapora

Na zaporze bez zmian. Puszczają tyle wody, ile potrzebują flisacy. Problem w tym, że woda może być puszczana dołem (zimna) lub górą (cieplejsza). Jaki ma wpływ na temperatura wody na rozwój i aktywność owadów jakim żywią się nasze ryby, pozostawiam Waszej dociekliwości.

Presja

Wiadomo jest wszystkim, że najwięcej wędkarzy przyjeżdża z rodzinami nad Dunajec w okresie lipca i sierpnia. Wtedy można się spodziewać większej presji wędkarskiej, oraz powinny pojawiać się dodatkowe komercyjne zarybienia OS i proporcjonalne kontrole łowiących. Czy tak jest?

A my udajemy się na ten upragniony urlop, stajemy nad rzeką i myślimy: „no teraz się nałowię jak nigdy w końcu to Odcinek Specjalny…” Niestety. Warunki zewnętrzne wpływają w negatywny sposób na środowisko. Zapewniam Was: ryby mają najciężej 🙂 a my mamy coraz większe problemy żeby je złowić. Wahania wody, wahania temperatury co powoduje brak rójek, presja, brak celowych zarybień i Wasze szanse stają się coraz mniejsze. Jesteście rozczarowani, nie kupujecie nowej licencji, albo popadacie w skrajności na temat swoich umiejętności wędkarskich 🙂 Oczywiście możecie wynająć sobie przewodnika, zabiorę Was na ten „dyżurny dołek” i złowicie sobie parę rybek lub jednego kabana do zdjęcia, mając za plecami mur oporowy. Ale czy o to w tym wszystkim chodzi?

Czuję tęsknotę za „dzikim” i naturalnym Dunajcem. Za może mniejszymi rybami, ale dostępnymi każdą metodą w zrównoważonym i naturalnym środowisku.