
Pierwszy raz łowiłem tą metodą na Sanie. Mikronimfy (MN) stały się popularnymi później pedałkami. Nazwa dziwna, zrozumiała chyba tylko dla twórców, ale bardzo popularna. Problem z rzeką San jest następujący: w okresie najlepszych brań lipienia, woda zwykle jest bardzo niska, przejrzysta, prześwietlona i przełowiona. Ryby są płochliwe, nieufne, pobierają bardzo małe jętki na hakach #18-20. Jak łowić takimi przynętami? Jak je zaprezentować i prowadzić?
San w lecie i jesienią, jest techniczną i wymagającą rzeką. Podawanie mikronimf o takich rozmiarach i bardzo niskim ciężarze (zwykle główka jest miedziana nie wolframowa) jest trudne i mało komfortowe. Podawanie przynęt metodą żyłkową lub krótką nimfą było bez sensu, ze względu na zbyt bliski dystans do ryb. Są oczywiście pewne sposoby aby łowić na MN żyłką, ale wykonanie takiego zestawu jest złożone i praktycznie wyklucza holowanie większych pstrągów (przypon odcinek roboczy FC 0,08-0,10).
Na mikronimfy łowimy z zastosowaniem specjalistycznego sznura z pływająca końcówką. Kluczowym jest dobranie zestawu: klasa i akcja wędki (długa i miękka), ciężar sznura (uwaga: nie klasa) i długość i budowa przyponu (koniczny). Zgranie tych trzech elementów zestawu w zależności od uciągu wody, jej głębokości i wielkości ryb jakie chcemy łowić, spowoduje, że będziemy łowić je komfortowo lub… nie. Należy też przyznać, że tak, na mikronimfy można łowić zwykłym sznurem pływającym :), jednak łowienie skuteczne i komfortowe, osiągniemy dopiero po zastosowaniu specjalistycznego zestawu o jakim wspomniałem wyżej.
Przypon musi przekazywać siłę poprzez moc wędki i elastyczność sznura, bezpośrednio do malutkich nimf. Jeśli wszystko wykonamy prawidłowo, pozostanie jedynie przećwiczenie, miękkiego (sprawdza się rzut spadochronowy) podania przynęt w dokładnie wybrane miejsce.
Na mikronimfy łowimy WYŁĄCZNIE pod górę lub pod niewielkim kątem w górę od stanowiska. To nie jest metoda do łowienia na popularną u nas, „nimfę wleczoną” jaką niektórzy amatorzy nazywają daleką nimfą. Zestaw jest bardzo czuły i każde powieszenie się na nim grubszego pstrąga, zwykle kończy się jego zerwaniem przy pierwszym uderzeniu.
Podając lekkie nimfy w górę, staramy się nie kłaść sznura na stanowisko ryb. Rzut powinien pokryć nam to miejsce wyłącznie przyponem. Czasami możemy je podać leciutko pod kątem, prezentacja powinna być wtedy odpowiednia, do płochliwego zachowania ryb.
Oczywiście skłamałbym, gdybym powiedział, że to wyłącznie metoda na San. Łowiłem tak lipienie na dużo mniejszych rzekach (Biała Głuchołaska, Biała Lądecka, Łupawa). Niestety w przypadku łowienia na mniejszych stanowiskach, zmiana sprzętu była jeszcze ważniejsza i co ciekawe w takich okolicznościach sprawdzała mi się zwykle miękka i krótka wędka do suchej.
Jest to niewątpliwie jedna z trudniejszym metod muchowych, wymagająca cierpliwości w przygotowaniu zestawu, nauczenia się rzutu i prowadzenia, powstrzymania przed zbyt mocnym zacinaniem. Branie lipienia to widoczne na przyponie delikatne przytrzymanie przynęt. Nie oczekujcie zatapiania sznura czy pociągnięcia. Dlatego tak ważna jest fluoroscencyjna końcówka sznura do tej metody.
Swoje doświadczenia z lipieniami z Sanu, zaczynam zawsze od ilości godzin jakie spędziłem na podpatrywaniu kolegów, zmianach w sprzęcie, poszukiwaniu sznura i dobierania całości. Trwało to trochę czasu (2-3 sezony), doszedłem wreszcie do odpowiedniego ciężaru moich mikronimf i łowienie stało się o wiele łatwiejsze i skuteczniejsze. Bardzo chętnie wracam do tego sposobu łowienia lipieni na Sanie, wtedy kiedy nie zbierają suchej na #22 🙂