Mamy bardzo ciekawe podejście do kobiet-wędkarzy. Zaciekawienie, podszyte lekkim niedowierzaniem i szyderstwem z uwypukleniem męskiego JA. Typowe zachowanie macho. Ja wielki i silny, ona mała i delikatna. Nie da sobie rady…
Joanna łowiła na muchę, trzeci raz w życiu. Miała już sprzęt, była zaopatrzona w odpowiednie akcesoria. Niestety zakup był dokonywany przy konsultacji handlowców, a nie praktyków 🙂 Przeszkadzało nam to trochę w naszej eskapadzie, dość powiedzieć że wszystko co miało znaczenie dla skuteczności połowu, pochodziło „z mojej szafy”. Asia złowiła do tej pory 27cm pstrąga. To że zjawiła się na OS po sezonie pstrągowym, nie bardzo nam przeszkadzało. Wiedzieliśmy, że tak czy siak złowimy i wypuścimy kilka pstragów. Szukając lipienia, na tak dużym obszarze jakim jest OS, musieliśmy przecież napotkać na głodne kropkowańce. Spędziliśmy razem dwa dni na łowieniu i nauce podstaw wędkarstwa muchowego. Zainteresowani naszą przygodą byli miejscowi flisacy, przyjezdni gapie i „fachmany” od suchej. W drugim dniu to oni schodzili z łowiska z kwaśnymi minami, a Joanna… zobaczcie sami.









