IMG_2269.JPG

Chyba ostatni taki ciepły dzień, nad jesiennym już przecież Dunajcem. Lekka koszula, suche muchy, lekkie nimfki, aparat przygotowany do robienia zdjęć kolorowych lipieni. Wszystko przygotowane pod dunajeckiego kardynała. Czy było warto?

Jakieś dwa miesiące temu , przeprowadziłem krótką rozmowę z Wojtkiem, omawiając moje obawy co do rybostanu na OS Dunajec. Porozmawialiśmy o wiośnie i lecie i o moich spostrzeżeniach dotyczących wyraźnego zmniejszenia się ilości dużych ryb (30+) po lipcowych i sierpniowych podwyższeniach stanu wody. Wojtek podzielił się ze mną sensownym spostrzeżeniem, że „duża ryba trzyma się nisko”. Problem w tym, że w porównaniu z wiosną, jest jej o 70% mniej…

I nie mówię tutaj tylko o pstrągu. Od czerwca do października, miałem na swoim kiju (oraz mieli moi koledzy) mnóstwo ładnych lipieni. Nie tylko z grubej wody ale również z płytkich i szybkich szypotów, wolnych niskich płani czy zza typowego kamienia. Lipień był rozproszony, w kilku miejscach stało jednak po parę ładnych sztuk takich powyżej 40cm. Im bliżej jesieni, czyli sezonu na łowienie tej wspaniałej ryby na suchą muchę, ryb było coraz mniej.

W ostatni weekend, bez zbytniej nadziei na złowienie czegoś wielkiego,  pojechaliśmy z Ewą na kilkugodzinne łowienie. Jak zwykle „pod murem” widzieliśmy Wojtka i jego kolegów, jednak my zwolennicy ciszy, spokoju (i drzemki na leżaczku kochanie :)) wybraliśmy płytsze, ale bardziej urokliwe miejsca. No i nie zawiedliśmy się 🙂 Tzn nie połowiłem lipienia prawie wcale 🙂 Nie mogę powiedzieć, że zupełnie, ale złowienie trzema metodami kilku 25cm lipasków to raczej porażka. Oczywiście pstrąga potokowego 20-28cm jest bardzo dużo. Po kilku braniach odpuszczałem sobie kłucie maluchów i szukałem innego miejsca.  Nawet w pewnych dla kardynała miejscach, nie miałem żadnego dotknięcia większej ryby. Oczywiście można tutaj zacząć snuć teorie na temat pogody, kormoranów, zarybień, ochrony, czapli i kaczek (jest ich mnóstwo) jednak to co od lipca rzuca się w oczy to BRAK DUŻYCH RYB na OS. To co się działo na wiosnę (czyli prawdopodobnie po zarybieniach) było ideałem. Teraz każdy kupujący licencję klient „Odcinka Specjalnego” czuje się delikatnie mówiąc jak klient „Spółdzielni Pracy Społem”. Dostaje to samo co zwykle, tylko drożej i gorszej jakości…

Nie chcę wnikać w przyczyny takiego stanu. Zaraz pojawią się teorie bardziej lub mniej śmiałe. Fakty jednak są takie, że klient tego odcinka rzeki, oczekuje większych emocji niż te jakie są od lat zapewniane nam przez gospodarza rzeki na niższym jej odcinku. Klienci płacący dodatkowe opłaty ( i łowiący sporadycznie) wymagają łatwej i dużej ryby w rozsądnej (jak wiosną) ilości.

Spytacie się zatem, czy warto odwiedzać Dunajec jesienią? Jeśli chcecie zobaczyć piękne kolorowe stoki gór, czystą prawie granatową wodę i złowić kilka małych pstrągów i lipieni, przespać się w leżaczku nad wodą, to warto. Jeśli nastawicie się na złowienie pięknego dunajeckiego lipasa, to raczej czeka Was „ciężka orka” bo takich ryb na OS pozostało niewiele, a ich złowienie jest możliwe wyłącznie w kilku miejscach (pod murami) i w asyście trąbiących co chwilę „kibiców”.

IMG_3708.JPG